Poduszki
były
miękkie
niczym
chmurki,
kołdra
lekka,choć
dobrze
utrzymywała
ciepło.
Temperatura
w
pokoju
była
odpowiednia,
okna
pozamykane,
żadnych
hałasów,
ani
szumów.
Wszystko
w
moim
pokoju
było
normalne-z
wyjątkiem
mnie.
Bo
widzicie,
nie
jestem
tak
do
końca
,,normalna'' jeśli
można
to
tak
ująć.
Ponieważ
jestem
w
posiadaniu
czegoś
,co
jest
dla
mnie
równocześnie
darem
i
przekleństwem.
A
jest
to
moc.
Moc
bardzo
piękna
,lecz
jeśli
wymknie
się
ona
spod
kontroli
,spowoduje
ogromne
zniszczenia.
Jest
tak
dzika
,nieprzewidywalna
i
trudna
do
ujarzmienia
jak
morze.
Jest
bardzo
niebezpieczna.
Ja
jestem
niebezpieczna!
To
moc
lodu.
Tak
,tak.
Dobrze
zrozumieliście.
A
konkretnie
to
umiejętność
wytwarzania
i
władania
lodem,
śniegiem, wiatrem, szronem
itp.
Ale
dlaczego
jest
dla
mnie
tak
wielkim
brzemieniem?
Posłuchajcie...
Było
to
trzynaście
lat
temu.
Ja
wraz
ze
swoją
młodszą
siostrą
Anią
bawiłyśmy
się
używając
mojej
mocy.
W
pewnej
chwili
poślizgnęłam
się
i
przez
przypadek
trafiłam
moją
siostrę
w
głowę,
a
ta
straciła
przytomność.
Rodzice
zabrali
ją
do
leśnej
wiedźmy.
Kobieta
wykasowała
Annie
z
pamięci
moją
moc, a
mnie
zaś
powiadomiła
o
tym,
że
moja
moc
z
wiekiem
będzie
coraz
silniejsza
i
będzie
coraz
bardziej
wymykać
się
spod
kontroli.
Moi
rodzice
postanowili
odizolować
mnie
od
reszty
świata
i
zamknąć
mnie
w
pokoju
dopóki
nie
nauczę
się
kontrolować
swojej
mocy.
I
od
tamtej
pory
siedzę
w
swoim
pokoju
odizolowana
od
świata,
nie
kochana,
nie
rozumiana;bez
poczucia
własnej
wartości
samotnie
przeżywając
każdą
chwilę
swojego
nudnego
i
bezsensownego
życia.
Taka
jest
w
sumie
moja
historia.
Prawie
nikt
mnie
nie
odwiedza.
Rodziców
często
nie
ma
w
domu,
a
nawet,
gdy są
to
rzadko
mnie
odwiedzają.
Jednak
gdy
już
przekraczają
próg
mojego
pokoju,
wprost
czuję
bijącą
od
nich
niechęć.
Mimo
iż
starają
się
to
przede
mną
ukryć,t
o ja
wiem,
że
oni
się
mnie
po
prostu
boją.
Dzieci potrafią wyczuć kto je lubi, a kto nie-nie są głupie. I ja
też nie byłam. Nawet przed tym wypadkiem zachowywali dystans w
stosunku do mnie, jakby nie do końca mnie kochali. Widziałam to
choćby w sposobie w jakim traktowali Anię, a w jakim mnie. Pamiętam
jak czule witali i żegnali się z nią. Jak tulili ją godzinami,
całowali w czółko, gładzili po włosach i z rodzicielską troską
patrzyli jej w oczy. Jeśli chodzi o mnie, to zazwyczaj mama tylko
mnie tuliła(choć robiła to rzadko), a ojciec mówił coś w
stylu:,,Dzień dobry Elso'',lub:,,Do widzenia Elisabeth.'' Tak, zgadza
się. Moje pełne imię to Elisabeth Wiktoria Luna Gluksburg. Wiem,
trochę dziwne. To dlatego, że moja rodzina pochodzi ze starego
szlacheckiego rodu zapoczątkowanego w XVII wieku. To dla tego mój
ojciec ma tytuł Hrabiego. Dwadzieścia lat temu objął tron
Norwegii po Hakonie Magnusie Gluksburgowi.
Moja
mama natomiast jest pisarką. Napisała wiele wspaniałych
powieści,
książek i poematów. Wszystkie je przeczytałam. Są
świetne.
Ale
wróćmy do tematu. Dlaczego siedzę w środku nocy i nie mogę
zasnąć? To proste. Jutro będzie najgorszy dzień w roku. I wcale
nie chodzi mi o piątek trzynastego. Jutro są moje URODZINY.
Większość
osób słysząc słowo,,urodziny”ma na myśli tort, prezenty,
zabawę
z przyjaciółmi, radość-ale nie ja. Dzień, w którym się
urodziłam
był najgorszym dniem w dziejach ludzkości. Tego dnia
na
świat przyszedł potwór, którego trzeba ujarzmić za wszelką
cenę, inaczej będzie on stanowił zagrożenie dla ludzkości. I co
tu świętować? Równie dobrze mogłabym się nie urodzić. Tak by
było
najlepiej
dla wszystkich.
Super! Tylko to imię straasznie długaśne.:-) Tajemnica, zagadka, pociąg I chęč do dalszej lektury.( taak... tylko ja chyba jestem na tyle zacofana, że wyrażam się takimi określeniami)
OdpowiedzUsuńWenny życzę!!!!:-)
No fajne :* . Bajkowy klimat zwiewny niczym chmurka :*. Delikatność i urok twojego stylu pisania są ujmujace <3. Takie płynne, jednocześnie proste i ... No ładne :3. Po za tym to widać że masz wielką wyobraźnię. ^^ jestem pod wielkim wrażeniem :*. Gdybym ja od początku umiała pisać w ten sposób ╮(╯▽╰)╭. Ehh, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :* . Będę tutaj zaglądać :* . Mam ogromną nadzieję na piękną i delikatną (no i romantyczna oczywiście) baśń :* . Jedyne co mogę się przyczepić to to, że to nie 12 a 3:00 jest uznawana za godzinkę duchów(a właściwie nie duchów tylko demonów ślę nie ważne xdxd każdy może się pomylić :* :*. Mam nadzieję na nowy rozdział i na utrzymanie klimatu takim jaki jest :*
OdpowiedzUsuńZajrzysz: jack-frost-i-elsa.blogspot.com ?
* "ale" nie "ślę"... Ehh słownik w telefonie mnie nie lubi
Usuń(〒︿〒)