sobota, 28 listopada 2015

Rozdział 1

  Siedziałam w swoim pokoju pogrążona w bezdennej ciszy. Za oknem ciemno, a ja jeszcze nie spałam. Minęła dwunasta. Podobno to godzina duchów, lecz nie zamartwiałam się tym-nigdy nie byłam jakoś specjalnie przesądna. Nie mogłam zasnąć, choć wszystko w moim pokoju wydawało się być w porządku i całkiem normalnie.
Poduszki były miękkie niczym chmurki, kołdra lekka,choć dobrze utrzymywała ciepło. Temperatura w pokoju była odpowiednia, okna pozamykane, żadnych hałasów, ani szumów.
Wszystko w moim pokoju było normalne-z wyjątkiem mnie.
Bo widzicie, nie jestem tak do końca ,,normalna'' jeśli można to tak ująć.
Ponieważ jestem w posiadaniu czegoś ,co jest dla mnie równocześnie darem i przekleństwem. A jest to moc. Moc bardzo piękna ,lecz jeśli wymknie się ona spod kontroli ,spowoduje ogromne zniszczenia. Jest tak dzika ,nieprzewidywalna i trudna do ujarzmienia jak morze. Jest bardzo niebezpieczna. Ja jestem niebezpieczna!
To moc lodu. Tak ,tak. Dobrze zrozumieliście. A konkretnie to umiejętność wytwarzania i władania lodem, śniegiem, wiatrem, szronem itp. Ale dlaczego jest dla mnie tak wielkim brzemieniem? Posłuchajcie...

Było to trzynaście lat temu. Ja wraz ze swoją młodszą siostrą Anią bawiłyśmy się używając mojej mocy. W pewnej chwili poślizgnęłam się i przez przypadek trafiłam moją siostrę w głowę,
a ta straciła przytomność. Rodzice zabrali do leśnej wiedźmy.
Kobieta wykasowała Annie z pamięci moją moc, a mnie zaś powiadomiła o tym, że moja moc z wiekiem będzie coraz silniejsza i będzie coraz bardziej wymykać się spod kontroli. Moi rodzice postanowili odizolować mnie od reszty świata i zamknąć mnie w pokoju dopóki nie nauczę się kontrolować swojej mocy. I od tamtej pory siedzę w swoim pokoju odizolowana od świata, nie kochana, nie rozumiana;bez poczucia własnej wartości samotnie przeżywając każdą chwilę swojego nudnego i bezsensownego życia.
Taka jest w sumie moja historia. Prawie nikt mnie nie odwiedza.
Rodziców często nie ma w domu, a nawet, gdy to rzadko mnie odwiedzają. Jednak gdy już przekraczają próg mojego pokoju,
wprost czuję bijącą od nich niechęć. Mimo starają się to przede mną ukryć,t o ja wiem, że oni się mnie po prostu boją. Dzieci potrafią wyczuć kto je lubi, a kto nie-nie są głupie. I ja też nie byłam. Nawet przed tym wypadkiem zachowywali dystans w stosunku do mnie, jakby nie do końca mnie kochali. Widziałam to choćby w sposobie w jakim traktowali Anię, a w jakim mnie. Pamiętam jak czule witali i żegnali się z nią. Jak tulili ją godzinami, całowali w czółko, gładzili po włosach i z rodzicielską troską patrzyli jej w oczy. Jeśli chodzi o mnie, to zazwyczaj mama tylko mnie tuliła(choć robiła to rzadko), a ojciec mówił coś w stylu:,,Dzień dobry Elso'',lub:,,Do widzenia Elisabeth.'' Tak, zgadza się. Moje pełne imię to Elisabeth Wiktoria Luna Gluksburg. Wiem, trochę dziwne. To dlatego, że moja rodzina pochodzi ze starego szlacheckiego rodu zapoczątkowanego w XVII wieku. To dla tego mój ojciec ma tytuł Hrabiego. Dwadzieścia lat temu objął tron Norwegii po Hakonie Magnusie Gluksburgowi.
Moja mama natomiast jest pisarką. Napisała wiele wspaniałych
powieści, książek i poematów. Wszystkie je przeczytałam. Są
świetne.
Ale wróćmy do tematu. Dlaczego siedzę w środku nocy i nie mogę
zasnąć? To proste. Jutro będzie najgorszy dzień w roku. I wcale nie chodzi mi o piątek trzynastego. Jutro są moje URODZINY.
Większość osób słysząc słowo,,urodziny”ma na myśli tort, prezenty,
zabawę z przyjaciółmi, radość-ale nie ja. Dzień, w którym się
urodziłam był najgorszym dniem w dziejach ludzkości. Tego dnia
na świat przyszedł potwór, którego trzeba ujarzmić za wszelką cenę, inaczej będzie on stanowił zagrożenie dla ludzkości. I co tu świętować? Równie dobrze mogłabym się nie urodzić. Tak by było
najlepiej dla wszystkich.

    

sobota, 14 listopada 2015

Prolog

                                                                                                                         Pewien człowiek powiedział kiedyś, że niezwykłość tkwi w czynach, nie w osobowości.
Nigdy tego nie chciałam. Pragnęłam tylko ochronić moich bliskich i dać im powód, aby byli ze mnie dumni.
Ale to potoczyło się tak szybko...
Już nic nie będzie takie samo jak kiedyś...
Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym jak chciałabym umrzeć-nawet mimo wydarzeń ostatnich miesięcy. Ale choćbym spróbowała, z pewnością nie wpadłabym na coś podobnego.
Jednak niczego nie żałuję.


*********************************************************** 
 Taki tam wstępik :)
Witam wszystkich zaciekawionych tym oryginalnym tytułem nowego bloga o jelsie!
 Od razu z góry uprzedzam, iż jest to mój pierwszy blog jaki kiedykolwiek zakładałam, więc nie bijcie za błędy proszę *mina szczeniaczka*
 Prolog bardzo tajemniczy i w sumie nie mówi zbyt wiele. Więcej informacji uzyskacie w następnych rozdziałach.
Jeśli macie dla mnie jakieś cenne rady na temat zakładania bloga, czy prowadzenia bloga, to śmiało walcie w komentarzach
 Posty będą się pojawiać mniej, więcej co tydzień, lub dwa. Wszystko oczywiście zależy od mojego wolnego czasu i napływu weny.
Mam nadzieję, że prolog się podobał.